Home / Fantastyczne aktualności / Lost, King, Jake i Julia
Michael Grant, znany amerykański pisarz, autor "Gone: Zniknęli" zdradził kilka tajemnic dotyczących powstania tej serii. Po pierwsze - tytuły kolejnych tomów. Razem będzie ich sześć, pierwszy ukazał sią w Polsce we wrześniu, natomiast kolejne mają pojawiać się regularnie i noszą tytuły: Hunger, Lies, Plague, Darkness i Light.
Autor uważa że do powstania tych książek walnie przyczyniły się jego własne dzieci:
- Może temat znikających dorosłych pojawił się, bo podczas pracy często wyobrażam sobie, że mogę się uwolnić od swoich dzieci - zażartował w rozmowie z Anną Karczewską z Agencji Buzz PR. - Właściwie nigdy nie wiem skąd biorą się moje pomysły. Wydaje mi się, że tym razem zainspirował mnie serial „Lost”, książka „Bastion” Stephena Kinga oraz seria science fiction dla dorosłych, nad którą właśnie pracowałem.
Zresztą wpływ dzieci Granta odcisnął swoje piętno również na bohaterach. Dwie postaci są wzorowane na prawdziwych osobych. Komputerowy Jack to alter ego syna pisarza Jake-a, który ma 12 lat, natomiast postać Brianny tworzona była na wzór córki Julii.
- Jake jest takim samym „cudownym dzieckiem” w kwestii komputerów, co Jack, a Julia jest wysportowana, silna i charyzmatyczna - podkreśla Grant.
Jake jest też pierwszym recenzentem książek ojca.
- Czyta je przed innymi, często jeszcze zanim skończę. Niecałe 10 minut temu męczył mnie, żebym wysłał mu dalszą część czwartego tomu, bo nie może się doczekać dalszego ciągu - mówi autor.
Jednak nikt, nawet Grant, nie zna zakończenia całości.
- Kiedy piszę cykl, wolę nie wiedzieć, dokąd zmierzam. Lubię być codziennie zaskakiwany przez to w którą stronę skręci moja wyobraźnia. Dzięki temu łatwiej mi też zaskoczyć czytelników.
Również ilość tomów nie była od początku dokładnie skalkulowana. Po prostu Grant powiedział swojemu wydawcy, że "wygląda mu to na sześć książek".
- To był instynkt. Pomyślałem, że właśnie na tyle tomów wystarczy ta historia. To nie jest zbyt naukowe wyjaśnienie, prawda? - śmieje się kolejny raz.
W ogóle stosunek Granta do własnego dzieła jest dość lekki.
- Okładka nigdy specjalnie mi się nie podobała. Wydaje mi się zbyt romansowa i zdecydowanie przesłodzona. Ale, z drugiej strony, co ja mogę o tym wiedzieć? Muszę jednak przyznać, że Astrid wygląda nieźle, gdyby była 20 lat starsza, to kto wie… (śmiech)
Autor uważa że do powstania tych książek walnie przyczyniły się jego własne dzieci:
- Może temat znikających dorosłych pojawił się, bo podczas pracy często wyobrażam sobie, że mogę się uwolnić od swoich dzieci - zażartował w rozmowie z Anną Karczewską z Agencji Buzz PR. - Właściwie nigdy nie wiem skąd biorą się moje pomysły. Wydaje mi się, że tym razem zainspirował mnie serial „Lost”, książka „Bastion” Stephena Kinga oraz seria science fiction dla dorosłych, nad którą właśnie pracowałem.
Zresztą wpływ dzieci Granta odcisnął swoje piętno również na bohaterach. Dwie postaci są wzorowane na prawdziwych osobych. Komputerowy Jack to alter ego syna pisarza Jake-a, który ma 12 lat, natomiast postać Brianny tworzona była na wzór córki Julii.
- Jake jest takim samym „cudownym dzieckiem” w kwestii komputerów, co Jack, a Julia jest wysportowana, silna i charyzmatyczna - podkreśla Grant.
Jake jest też pierwszym recenzentem książek ojca.
- Czyta je przed innymi, często jeszcze zanim skończę. Niecałe 10 minut temu męczył mnie, żebym wysłał mu dalszą część czwartego tomu, bo nie może się doczekać dalszego ciągu - mówi autor.
Jednak nikt, nawet Grant, nie zna zakończenia całości.
- Kiedy piszę cykl, wolę nie wiedzieć, dokąd zmierzam. Lubię być codziennie zaskakiwany przez to w którą stronę skręci moja wyobraźnia. Dzięki temu łatwiej mi też zaskoczyć czytelników.
Również ilość tomów nie była od początku dokładnie skalkulowana. Po prostu Grant powiedział swojemu wydawcy, że "wygląda mu to na sześć książek".
- To był instynkt. Pomyślałem, że właśnie na tyle tomów wystarczy ta historia. To nie jest zbyt naukowe wyjaśnienie, prawda? - śmieje się kolejny raz.
W ogóle stosunek Granta do własnego dzieła jest dość lekki.
- Okładka nigdy specjalnie mi się nie podobała. Wydaje mi się zbyt romansowa i zdecydowanie przesłodzona. Ale, z drugiej strony, co ja mogę o tym wiedzieć? Muszę jednak przyznać, że Astrid wygląda nieźle, gdyby była 20 lat starsza, to kto wie… (śmiech)
Spis treści
- Fantastycznie-romantycznie!
- Filmowa okładka Ghost Writer
- Kolejny hit Dana Browna
- Anioł Zagłady powraca
- Kto ukradł piorun...
- "Wilkołak" - obraz i słowo
- Avatar - cudowny świat Pandory
- Spadkobierca zakonu
- Świetne "Światło"
- Straszne księgi
- Cole kontra Rekin Młot
- Pierniki inkwizytora
- Krwawy tancerz
- Promocja Noworoczna
- Trzynaście czasami równe jest siedemnastu...
- Rice, Lasher i czarownice
- Cmentarny Nik
- Hobbit komiksowo
- Kroki w nieznane 2009
- Wampir za wampirem...
- Zabójcze ciało w kinie
- Kroniki Wardstone przebojem
- Filmowo czy filozoficznie?
- Bazyliszek'44 - horror militarny
- "Łowcy" kolekcjonerscy
- Lost, King, Jake i Julia
- Gone - strach się bać
- Heretycy Diuny
- Kontynuacja serii Czarnego Maga
- Między realem a wirtualnością
Teraz gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 54 gości




















